wtorek, 25 listopada 2008

Krajobraz po budzie

Niesłychane, ile musi się mieszkaniec tego miasta naprotestować by nędzna oznaka trzeciego świata, postawiona niezgodnie z prawem pod osłoną nocy, zniknęła. Ale nadszedł ten wiekopomny dzień. Dziś budy nie ma. Prawie nie ma, bo został podest, ale i tak możemy ten stan uznać za duże osiągnięcie.

Prawo musi stać po stronie obywatela!

No, ale o co w tym wszystkim jeszcze chodzi? Czy chodzi o to, żeby wyrwać hot-dog'a z ust poczciwego sympatyka małej gastronomi? Zabrać ludziom miejsca pracy? Nie, wcale nie o to idzie. Po prostu prawo ma być przestrzegane! Inaczej jutro ktoś mógłby postawić sex-shop na Placu Wolności w formie różowej budy z neonowymi kutasikami i moglibyśmy mu wszyscy skoczyć.

Następny krok również należy do UMŁ

Najważniejsze jest jednak by miasto zaprojektowało linię mebli miejskich w tym również, dało małym przedsiębiorcom wskazówki jak mają wyglądać takie fast-foody. A jak mają wyglądać? Tym powinien zająć się sztab projektantów. Na pewno muszą być estetyczne i dopasowane stylem do otoczenia.




Przykład płynie z Kopenhagi.


Historię walki o estetykę miasta poznacie pod tym adresem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz